Ogromny sukces koncertu w SDK. Fani: Chcemy więcej!
27 lutego parkiet Szubińskiego Domu Kultury zapełnił się od dziesiątek miłośników ostrego grania. Wszystko po to, by móc w końcu zobaczyć swych idoli na scenie i móc radować się ze zorganizowania tak długo oczekiwanego w środowisku szubińskim wspólnego koncertu 4 kapel: bydgoskiego Mislead, nakielskiej Terapii Eksperyment, szubińskiego Adrenalin oraz młodych wilków z Grinding ‘till Grave. I trzeba przyznać, że swym sobotnim występem zespoły nie tylko pokazały, że estrada należy do nich i zaczyna tętnić swoim własnym życiem w takt wydobywanego dźwięku, ale dokonały czegoś znacznie istotniejszego: z powodzeniem udało im się podbić serca i umysły osób zgromadzonych na tym muzycznym misterium!
Z wielką radością zapraszamy Zainteresowanych na relację z tej niezwykłej uczty melomana dedykowanej nie tylko koneserom ostrzejszych klimatów.

Koncert zainaugurował występ nakielskiej
Terapii Eksperyment, formacji rodem z Nakła. Chłopaki szybko rozgościli się na scenie, grając swoje najbardziej znane kawałki, wielu osobą na parkiecie kojarzącym się z klimatami „big beatu” lat 70-tych. Określenie to najczęściej pojawiało się w zakamarkach przysłuchującej się i roztańczonej publiczności, raz po raz rozpalanej wokalem frontmena grupy,
Michała Połczyńskiego.

Po „Terapeutach” przyszła kolej na chyba największą gwiazdę wśród młodzieży szubińskiego Wyspiańskiego – zespół
Grinding ‘till Grave. Fakt ten nie dziwi, ponieważ spora część kapeli uczy się właśnie w murach szubińskiego liceum. Zespół przebojem zdobywa to coraz to nowe rzesze fanów, a ich kariera na lokalnym rynku muzycznym została rozpędzona do takich granic, za którymi chłopaków czekają naprawdę szerokie horyzonty rozwoju i nabierania bezcennego doświadczenia. Po tych słowach nie powinno nikogo dziwić to, że przy samym wejściu chłopaków okrzykom zachwytu ze strony damskiej części audytorium końca nie było widać. Nie wiadomo, skąd
Klaudiusz „Kaguh” Rostowski czerpie tak ogromną dawkę energii, którą zaraża publikę wprost egzaltującą się każdym wyśpiewywanym przez niego słowem. Charyzmę Kaguha uzupełniało doświadczenie
Szymona Sikory, który swymi solówkami czarował na scenie powodując, że ręce same składały się do braw! Jednym z ważniejszych momentów występu było zaproszenie
Kacpra Półtoraka do zaśpiewania jednego z utworów. Talent wokalny to zresztą mocna strona nie tylko Kaguha czy Kacpra, lecz także
Piotra „Bucka” Buconia, normalnie grającego na gitarze basowej, jak i klawiszowca zespołu,
Macieja Koniecznego. Występ zwłaszcza tego ostatniego w aranżacji jednej z ballad rockowych doprowadził do kolejnej fali błogości i zachwytu rozentuzjazmowanej widowni. Publika każde słowo ballady Lokiego powtarzała w rytm uderzeń bębna niemiłosiernie obijanego przez
Michała "Grizzliego" Rataja, a nad salą „powiewać” zaczęły dziesiątki wzbitych w powietrze rąk fanów. Występ GTG zakończył pojedynek publiczności o kostki Kaguha, wykorzystane w trakcie gry na gitarze.

Tak jak Terapia Eksperyment, jak i Grinding ‘till Grave kojarzone są ze świeżym nurtem na rynku muzycznym, to już kolejny zespół, który pojawił się na scenie,
Adrenalin, ma opinię mocno trzymającego się gruntu i solidnie scementowanego zespołu, posiadającego liczną grupę wielbicieli, którzy za zespołem poszliby prawie że w ogień. Gdyby oceniać style muzyczne po samym zachowaniu publiki, bez słowa zająknięcia można by stwierdzić, że Adrenalin zagrało muzykę dającą widowni „największego kopa”. Ich muzyka jest naprawdę energetyzująca i kipiąca od takich ilości adrenaliny, że można byłoby ją obdarować sporą część audytorium koncertu w SDK. Zresztą, przyznać trzeba, że nie tylko samo Adrenalin przekazywało energię publice, działanie to bowiem było całkowicie sprzężone z zachowaniem widowni, w którym to każdy dźwięk wydobywany z ust wokalisty
Michała Łepskiego czy też z gitary
Tomasza Fanslaua publika nagradzała dźwiękami braw i słów uznania. Warto także pamiętać, że Adrenalin to nie tylko potęga doświadczenia Tomasza Fanslaua i Michała Łepskiego, to także potężna energia reprezentowana przez młodego gitarzystę
Sebastiana Robaczewskiego, perkusistę
Kubę Kawczyńskiego oraz śmigającego na basie
Dariusza "Omen" Karasia. Kapela zagrała swoje najbardziej znane hity, w tym zapowiadany wcześniej premierowy kawałek
„Co jest nie tak”, potwierdzający fakt, że Adrenalin ambitnie prze do wyznaczonego sobie celu. Kto wie, być może niedługo członkowie grupy zdecydują się na oficjalny podbój sceny bydgoskiej, bo posiadany potencjał kapela już dawno pokazała, co dało grupie zielone światło do reprezentowania Szubina w boju o laury festiwalowe scen rozsianych po Polsce.

A czy trzeba czytelnikom tego artykułu przedstawiać sylwetki członków
Mislead? Mijałoby to się raczej z celem, ponieważ zespół ten nie bez kozery zasłużył na miano największej gwiazdy sobotniego koncertu. Prawda jest taka, że performance kapeli jak zawsze stał na najwyższym poziomie, o czym zresztą świadczą tłumy fanów tańczące pod sceną, jakby specjalnie nieprzejmujące się tym, że dla wielu z nich ten maraton tańca i wspólnego muzycznego ucztowania trwał już od dobrych kilku godzin. W trakcie trwania występu Mislead rzeczywiście nie mogło być mowy o zmęczeniu, a dodatkowy wysiłek nie poszedł na marne: zespół postanowił rozegrać naprawdę genialny koncert, wyśmienicie podsumowując tym samym spędzony wspólnie czas i potwierdzając, że w sobotni wieczór w SDK nie powinno zabraknąć żadnego prawdziwego fana mocnego grania.
Bardzo dziękujemy za udostępnienie większości zdjęć koleżance
Natalii Koziara. Planujemy także zamieścić na stronie film, jednak w tym przypadku prosimy o odrobinę cierpliwości.
